nieznośna lekkość butów

archiwum x / prehistoria

Afterek po UK50


To nie jest Okraj, dla starych rowerów


Debilu, kretynie! Czemu nie bierzesz multitoola do lasu?!

Sunset Ride


Jimi Hendrix - In From the Storm


Tour de Karkonosze 2017


Dookoła Karkonoszy, czyli w końcu trochę po płaskim :)

Włoska fabryka dywanów - dzień 5


Na koniec krótki coffee ride na Passo del Foscagno :)

Włoska fabryka dywanów - dzień 4


Stelvio na "rozjazd", tym razem cały podjazd od strony Bormio. Podjeżdżane z rana, cały dół w cieniu, a u góry już temperatura zdatna do przeżycia. Od razu widać jakie ma znaczenie ma dla mnie jeżdżenie w niemal komfortowych warunkach - jak jest chłodno i pot się nie leje po dupie, to noga od razu dużo lepiej kręci.

Włoska fabryka dywanów - dzień 3


Kolejne dwie kultowe przełęcze: Mortirolo i Gavia. Mortirolo znana z tego, że jest stromo od początku do końca. No i tak faktycznie jest. Cały czas mozolnie do góry, średnio chyba z 8-9%, maksymalnie dochodziło pewnie w okolice 15%. Podjeżdżane z rana, w cieniu, więc w zasadzie dramatu nie było. Nie jest tam super wysoko - raptem 1852 mnpm, ale zaczynamy z około 800, więc na odcinku 12km, kilometr trzeba podjechać. Passo di Gávia znana z tego, że niewiele niższa od Stelvio (2621 mnpm), a wg mnie chyba bardziej urokliwa. A na pewno nie ma tutaj takiego tłoku jak na wyższej siostrze - droga jest węższa, więc i ruch mniejszy. Podjeżdżane w upale od strony Ponte di Legno, wcale nie było tak prosto jakby się mogło wydawać.

Włoska fabryka dywanów - dzień 2


Główna atrakcja wyjazdu, czyli Passo dello Stelvio (2757 mnpm). Najpierw podjazd na Pass Umbrail (2501 mnpm) i zjazd do Szwajcarii, powrót do Włoch i wjazd na Stelvio od strony Prad. W dolinie gorąco, stąd podjazd na 2000 w strasznym upale. Potem im wyżej, tym przyjemniej :)

Włoska fabryka dywanów - dzień 1


Pierwsze spotkanie z włoskimi Alpami. Na dzień dobry dość prosty podjazd na Passo del Foscagno (2291 mnpm), zjazd do Livigno, kawa, kupa i z powrotem :)

Procesja


Rząśnicka AGAIN


Rędzińska AGAIN


Regeneruj ze Zdzisławem Kręciną


Just another kofola ride


Pierwsza rowerowa Chatka Górzystów


SLAYER!!!


No w końcu odc. 2


No w końcu!


Okraj towarzysko


Pierwszy raz w tym roku (nie licząc wycieczki do Leśnej, bo to anomalia była) nie zmarzłem!

Podwójna Rędzińska


Zima, zima, ty...


No ile można jeździć w podwójnych rękawiczkach!?

Szybka akcja na Okraj


Błoto, błoto, błoto


Reggaenera


Runda do Leśnej


Eksperymentalnie i rekonesansowo w kierunku Łużyc. Płasko nie jest, ale za to jest ładnie!

Bardziej wiosennie i żwawiej


Niby-wiosenne bajabongo do Grudzy


Crème de la crème


Pierwsza stówka poszła, pogoda taka, że tylko kręcić!

Biforek


Pierwsza szosa w 2017 :)


Grudniowe bajabongo


Po gnojowicy syficy na zaporkę


Na Starościńskie Skały


Jesienne rowerowe ostatki


Przed Jaworem na Okraj


Pierwsza "zmrzlina"


Zmrzlina je chladený alebo mrazený mliečny výrobok zo zmesi smotany alebo mlieka, cukru a škrobu.

Kaczyzm przeminie


Lwówek Śląski TRWA!

Bez tytuła :)


Jesień is coming


Poligonia (rowerowa)


Niebo nad Karpaczem


Maja Race 2016


Gdzie strumyk płynie zwolna...


... i kąsa gza namolna!

Izerskie bala bala


Do Świeradowa po kofeinę i cukry bardzo proste.

Rekon Rowerowego Biegu Piastów


Kaczawskie baja bongo


Poranna niedzielna runda


Nie ma to jak zapach nawłoci o poranku.

Vrbatova Bouda, czyli Alpy Czeskie :)


Dość sroga runda w dość srogim upale. Umęczon.

Shooting time


Być jak Peto Sagan


Tym razem guma nie wytrzymała...

Czeska sobota


Miało być do Miedzianki na piwo...


... a wyszło na Rędzińską. A potem do Miedzianki :)

Kraina wolna od wodospustów


No OK, widziałem jeden, ale nawet nie poczułem jak po nim przeleciałem.

Grossglockner High Alpine Road


Tego się nie da opisać - trzeba przejechać, a najlepiej przejechać rowerem! Swąd palonych klocków hamulcowych i gotujących się chłodnic przez 70km daje na psychę :)

Szybka runda dookoła Zell am See


Czeskie


Czeskie piwo, czeska czekolada, czeski kask i czeskie "brile" :)

Tour de Karkonosze


Karkonoska pętla po raz drugi, tym razem z wariantem przed Rokytnice i deszczem meteorów w Jakuszycach.

Szybka akcja w Górach Kaczawskich


Krajoznawczo czeskimi dywanami


Nie trzeba daleko szukać, żeby doświadczyć gładkiego, nie pocerowanego "na Jana", nie rozje**nego przez tiry asfaltu, którego mróz i zima jakoś nie kruszy i kierowców, którym się nie spieszy :) Czas na czeskie pojeżdżawki!

Pierwsza szosowa setka została odbyta


Trasa do Lwówka przez Wleń, potem z Lwówka przez Płóczki do Lubomierza, Radoniów i powrót klasycznie przez Rębiszów, Starą Kamienicę. Siodełko chyba dopasowane, bo wciąż mogę siedzieć :)

Kaczawskie trudy


Próba eksploracji rowerowej Gór Kaczawskich. Uczucia mam mieszane, zdecydowanie nie jest to to samo co "kapeluszowe" śmiganie między Jakuszycami, a Stogiem Izerskim. Dużo więcej kolein, łąk i ścieżek, które znienacka kończą się albo konczą się bagnem. Miejscami szlaki zarośnięte po pas. Dobre na wyrypę. Do powtórzenia.

To było jakoś tędy...


Zawsze jak mówisz/słyszysz "to chyba tędy", wiedz, że będzie się działo. Z reguły jakiś kwadrans później stoisz nie wiadomo gdzie, gps pokazuje, że droga jest 200m obok, chociaż tak naprawdę nic oprócz szyszek i krzaków tam nie ma.

Dzień konia


Wczorajszy "piekielny wytop" mocno mnie odwodnił, więc dzisiaj był pomysł na luźne, niedzielne bajabongo w kierunku "Chatki Górzystów" na konsumpcję ciasta jabłkowego, ale wyszło jak wyszło. Podjazd Górzyńcem do rozdroża pod Kopą w niecałą godzinę i to bez jakiejś wielkiej spiny, ot tak samo się wkręciło. W ogóle jakaś taka pojeżdżawka transowa wyszła, bo kilometry normalnie leciały nie wiadomo kiedy, a noga non stop podawała :)

Betonowe przepusty


Nadziałem się na to w Rudawach (i to na trasach oznaczonych jako ROWEROWE!), dzisiaj nadziałem się na kilkadziesiąt takich na wspaniałym zjeździe z Okraju do Jedlinek. Jeden skok ci nie wyjdzie i oponę możesz od razu wyje*ać w krzaki, a niech się utylizuje 500 lat. Przecież w normalnym kraju (w Czechach, żeby daleko nie szukać) mędrek, który by takie coś zamontował na ścieżce rowerowej zostałby skazany na dożywotnie oglądanie polskich komedii (tych z Karolakiem w roli głównej). Ja wiem, że las nie jest po to żeby tam się pakować z rowerem, bo zwierzyna, otulina, głuszec, cietrzew, dzięcielina pała, ja wiem, że szosa nie jest po to żeby tam się pakować z rowerem, bo tiry, dziury, krzywy asfalt i polscy uprzejmi kierowcy, no ale nie wszyscy chcą spędzać weekend na kolanach (w kościele albo nad kiblem). Ochu!eć można :(

Na Okraj


Będzie wytop łydy


Vuelta Rybnica, czyli wycieczka do Lubomierza


Prawie 40 lat mieszkam w Kotlinie JG i nigdy nie byłem w Lubomierzu. Wczoraj się to zmieniło. Trasa przez Chrośnicę, Nielestno, Wleń, Pławne Dolną i Górną. Powrót Pogórzem Izerskim. Sam Lubomierz to miasto jak miasto, ale rynek mają naprawdę niesamowity!

I Mordercza Pojeżdżawka Izerska


Pierwsza "stówka" wykręcona. CDN!

Boże Ciało, czyli dzień święty święcić


Burzowa pojeżdżawka izerska


Ponieważ w sobotę miałem mało słońca, to niedziela od 9 do 19 na rowerze, a po powrocie pod chatę, bonusowe 20 kilosów na orlen po zostawione klucze od mieszkania. Jak to mówią - człowiek się uczy na błędach i drugi raz nie wsadzę do jednej kieszeni kluczy i pieniędzy :) BTW - polecam aplikację Blitzortung Lightning Monitor - naprawdę się przydaje!

Passo di Cappella


"Zdobyta" chaszczami od strony Komarna, szlak niebieski to kraina wściekłej gzy i pokrzyw, w metrowej trawie gryzło wszystko co miało czym gryźć.

Giro Karkonosze


Ta pętla chodziła mi po głowie od dłuższego czasu. Planowałem w odwrotną stronę, ale start podjazdem na Okraj wydaje się prostszą opcją niż końcówka z podjazdem na Okraj od strony czeskiej. Ale ponieważ poszło całkiem łatwo, to pewnie zrobię jeszcze raz tylko w odwrotnym kierunku. Może pokuszę się o wydłużenie o Trutnov i Lubawkę. Bardzo przyjemna pojeżdżawka, porządny asfalt bez dziur, na 14-tce dość szerokie asfaltowe pobocze, którym można jechać nie wadząc nikomu no i zdecydowanie wyższa kultura jazdy na drogach - kierowcy mijali mnie szerokim łukiem, jakbym rozdawał chorobę zakaźną. Oczywiście od czasu do czasu mijał mnie także rodak, który wyprzedzał typowo "po polsku". Wiadomo - trzeba mieć stajla na urlopie. Coraz mocniej rozważam zakup jakiejś oldskulowej "szosy".

Upalna pojeżdżawka


Niby się nie da w taki prodiż jeździć, a jednak się dało! W Izerbejdżanie lekka bryza od morza (tylko którego?), spiek też jakby mniej doskwierał. W Chatce Górzystów jak zawsze mega ciasto oraz naleśniki - można by tam siedzieć i jeść i siedzieć i jeść... a do tego mają najzimniejszą kranówę w powiecie! A na powrocie się zachmurzyło i zmokłem. 2 litry wypite na trasie, a po powrocie waga niepokojąco zbliżyła się do 70 kg - czas na kroplówkę z truskawek :)

Pojeżdżawka dookoła Zalewu Kamieńskiego


Finalna szybka pojeżdżawka dookoła Zalewu Kamieńskiego. Ostre tempo, bo goniła burza, alergia i meszki.

Pojeżdżawka do Kołobrzegu


Dziwnówek-Pobierowo-Trzęsacz-Rewal-Pogorzelica-Mrzeżyno-Dźwirzyno-Kołobrzeg i z powrotem :) Prawie 130km, ale bez podjazdów, więc dość gładko poszło.

Pojeżdżawka do gazoportu


Wycieczka "sentymentalna" do gazoportu i powrót przez "żubry".

Strangeville


Pojeżdż ekstremalny na Stóg Izerski


Pierwsza gruba akcja AD 2015, 150 km było w zasięgu bez problemu.

Z kamerą wśród singli


Szybki montaż z singlowej pojeżdżawki.