nieznośna lekkość bitów

archiwum x / prehistoria

Raz na miesiąc trzeba napisać


Raz na miesiąc trzeba napisać, bo internety o mnie zapomną i doświadczę wykluczenia "socialowego". Trzy tygodnie w Olsztynie zleciało jak jeden dzień (pochmurny, mglisty i wietrzny). Mało biegałem, bo roztrenowanie, bo pogoda nijaka, bo O&Ł mnie wystarczająco zamęczali, bo tak. Sporo gotowałem, a raczej robiłem za kuchtę, czyli pokrój, odkrój, umyj okna (nosi człowieka na roztrenowaniu...), a przy okazji pękły dwa gąsiory wina ryżowego :) Do tego byłem w "Gołębiu" w Mikołajkach (co polecam, jeżeli jedziesz tam z bandą dzieciaków lub chcesz poprawić swój rosyjski) oraz w Siedlisku Pasieka (co polecam, jeżeli lubisz las, pola i święty spokój). Natomiast wczoraj miałem swój PIERWSZY słoneczny dzień w listopadzie, więc kręciłem jak szalony po poligonie i uświniłem się po pachy :D oj ciągnie mnie do traila..., ale może to chwilowe?


Komentarze