nieznośna lekkość odbytu

archiwum x / prehistoria

Dzień konia


Wczorajszy "piekielny wytop" mocno mnie odwodnił, więc dzisiaj był pomysł na luźne, niedzielne bajabongo w kierunku "Chatki Górzystów" na konsumpcję ciasta jabłkowego, ale wyszło jak wyszło. Podjazd Górzyńcem do rozdroża pod Kopą w niecałą godzinę i to bez jakiejś wielkiej spiny, ot tak samo się wkręciło. W ogóle jakaś taka pojeżdżawka transowa wyszła, bo kilometry normalnie leciały nie wiadomo kiedy, a noga non stop podawała :)


Komentarze