nieznośna lekkość bitów

archiwum x / prehistoria

68. Rajd Polski


Jedzie człowiek pół Polski, łazi potem po łąkach o świcie, krowie gówna omija, druty pod prądem omija, rano, mokro, zimno, wieje, pająki, aż tu nagle, pośrodku pola, pośród gęstwiny, STREFA VIP! Jak ujrzałem, to myślałem, że to punkt kibica i się kawy napiję na koszt Orlenu, ale szybko wyszło na jaw (nie jestem gruby), że vipem nie jestem, ba, nawet nie znam żadnego vipa. Więc kawę wypiłem dopiero w Rydzewie. Z fusami i widokiem na jezioro. A z rozmowy z napotkanym fotografem: "Wiesz czemu jest tylko 40 załóg? Bo wpisowe było bardzo wysokie...." PS. D, dobrze, że nie dałaś białego, bo już by nie był biały ;)


Komentarze