Włoska fabryka dywanów – dzień 4

+ Komentarz
Kategoria: Rower to jest świat

Stelvio na „rozjazd”, tym razem cały podjazd od strony Bormio.
Podjeżdżane z rana, cały dół w cieniu, a u góry już temperatura zdatna do przeżycia.
Od razu widać jakie ma znaczenie ma dla mnie jeżdżenie w niemal komfortowych warunkach –
jak jest chłodno i pot się nie leje po dupie, to noga od razu dużo lepiej kręci.



Włoska fabryka dywanów – dzień 3

+ Komentarz
Kategoria: Rower to jest świat

Kolejne dwie kultowe przełęcze: Mortirolo i Gavia.

Mortirolo znana z tego, że jest stromo od początku do końca.
No i tak faktycznie jest. Cały czas mozolnie do góry, średnio chyba z 8-9%, maksymalnie dochodziło pewnie w okolice 15%.
Podjeżdżane z rana, w cieniu, więc w zasadzie dramatu nie było.
Nie jest tam super wysoko – raptem 1852 mnpm, ale zaczynamy z około 800, więc na odcinku 12km, kilometr trzeba podjechać.

Passo di Gávia znana z tego, że niewiele niższa od Stelvio (2621 mnpm), a wg mnie chyba bardziej urokliwa.
A na pewno nie ma tutaj takiego tłoku jak na wyższej siostrze – droga jest węższa, więc i ruch mniejszy.
Podjeżdżane w upale od strony Ponte di Legno, wcale nie było tak prosto jakby się mogło wydawać.