Archiwum XXX : Grudzień 2013

ZUK rekon nr 1

+ Komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Ponieważ zapisałem się na Zimowy Ultramaraton Karkonoski, w sobotę zrobiłem rekon na odcinku Karpacz-Śnieżka żeby sobie odświeżyć rodzime trasy i oczywiście pogubiłem się na podejściu na Okraj (wiem, wiem…) Bez śniegu to jest totalnie lajtowa trasa, ale jak napada… to będzie zabawa PO PACHY.

A w niedzielę powtórka z rozrywki, czyli bieganie z Reglami na reglach.
W sumie jakieś 55km do tego 1600m w górę i w dół (głównie w drodze na Śnieżkę).

Gdzie jest śnieg?

+ Komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Nie ma śniegu. Mało jest, jakieś takie resztki… kamienie, lód i syf.
Dopiero gdzieś powyżej 1000 npm zaczyna się zima.

Dwa górskie biegi zaliczone w weekend: w sobotę solówka na Śnieżkę spod DSW (pierwszy raz poniżej 1h), a wczoraj „lekki” gruppensex pod Łabski. Co ciekawe, jakoś mnie te podejścia nie zajechały.
W sumie dzisiaj mógłbym znowu.

Ostro się nakręciłem na Zimowy Ultramaraton Karkonoski.
W czwartek zapisy, chętnych na pewno będzie więcej niż miejsc.
Zobaczymy – może się uda wbić na listę.

Tym razem zdjęcie zrobił Dobrosław na sprzęcie Marcina, więc w sumie nie wiem komu ukradłem 🙂

Into the snow, czyli „dzisiaj tylko 17km”

+ Komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Czekałem na kopny śnieg i się doczekałem (który notabene już stopniał…)
A z 17km zrobiło się ponad 30km, z tego pięć takich specjalnych w stylu „na szagę w głębokim śniegu”.

Głośno zapowiadana wycieczka z Sobieszowa na Okraj(!) okazała się wycieczką z Sobieszowa na Odrodzenie, bo dowódca pomylił przełęcze 🙂 Na szczęście, bo na Karkonoską dotarliśmy po 3 godzinach, a na Okraj z Odrodzenia jest min. 15km. Więc wyszłoby w sumie jakieś 60km.
Ale plotki krążą, że co się odwlecze, to nie uciecze. Strach się bać!

W las ruszyła tylko wąska elyta twardych jak suchy chleb zawodników.
Nikt nie wymiękał, chociaż były momenty.
Na Odrodzeniu (dziady nie palą w piecu!) wypiliśmy całą herbatę jaką mieli, poudawaliśmy, że jest nam ciepło i rączym krokiem wróciliśmy do Sobieszowa.

Zdjęcie zrobił Marcin (TS Regle/Vege Runners), a ja znowu podkradłem.