Archiwum XXX : Październik 2013

X Memoriał Stefana Mielczarka

komentarze 2
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Czyli 10km w Jaworze.
Czyli 4 pętle po mieście.
Ponieważ to ostatni start sezonu 2013, pobiegłem lekko „na aferę”.
Afery starczyło gdzieś do 5-go kilometra, potem to już tylko walka o utrzymanie pozycji 🙂
Finalnie wyszło poniżej 40 minut, więc jestem zadowolony.

Dwa pomysły chodzą mi po głowie odnośnie tego co robić w 2014:
a) kontynuacja tematu 10km w 35minut i łamania trójki na maratonie
b) wyjście w teren czyli przełaj, błoto, kompas i pająki

KONIEC SEZONU! – daję sobie 2-3 tygodnie na roztrenowanie
I zimę na przemyślenia.

XVIII Bieg Barbórkowy o Lampkę Górniczą

+ Komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Fajna pogoda, chociaż się nie zanosiło (patrz powyższe foto).

Fajna trasa, chociaż wydawało się, że duży podbieg, to garmin wskazał tylko +-20m.
Kilometry dobrze oznaczone, zegarek pikał międzyczasy ok. 30-40m przed tablicami, chociaż na mecie wyszło 10164m, to jest to w granicach błędu, bo z reguły rozjeżdża się ok. 1%. Zresztą trasa z atestem, więc nie ma co się spinać…

Fajny bieg, chociaż start 2000 osób ze stadionu z rundą honorową i wąskim wybiegiem to porażka dla kogoś, kto się źle ustawił (tzn. dla mnie!) i pierwsze 2km to była w zasadzie szarpanka-przepychanka.

Słaby posiłek po biegu – gotowana kiełbasa – kto po biegu ma KULWA ochotę na kiełbasę??
Sądząc po kolejkach do tejże wychodzi na to, że wszyscy…
Drodzy orgowie – nie wszyscy jedzą mięso (o ile ta kiełbasa zawierała mięso), a można po prostu postawić budę z bułkami słodkimi albo bananami i byłoby lux torpeda…

Nabiegane 39:20 netto (wg garmina średnio 3:52min/km), czyli nowy PB na atestowanej trasie.
Gdyby nie skopany start, jestem pewien że byłoby 38:xx

A w niedzielę Jawor czyli NAPRAWDĘ OSTATNI start w 2013.

Uważaj na filantropów

+ Komentarz
Kategoria: Znalezione na youtube

Dzisiaj rano, M podrzucił mi krótki film o naszym wspaniałym systemie edukacji.
Mówiąc „naszym” nie chodzi mi o ten w Polsce, tylko o ten na całej planecie.
Film wart obejrzenia, ja już to widziałem i jestem tego świadom.

Zastanowiła mnie natomiast inna rzecz…

John D. Rockefeller powiedział: „I don’t want a nation of thinkers. I want a nation of workers”

To padło z ust gościa, który właściwie zmonopolizował rynek ropy w USA, który uznawany jest za najbogatszego w historii (przeliczając stare dolary na współczesne miał ponad 600 mld.), który hojnie dotował uniwersytet w Chicago oraz stworzył własną Fundację Rockefellera zajmującą się wiadomo czym – FILANTROPIĄ.

Łotafak?

Operacja Poznań zakończona…

1 komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

… pacjent przeżył!

14 Poznań Maraton czyli drugie podejście do tematu 42km.

Będzie krótko i na temat, bo nie specjalnie przepadam za biegowymi eposami.
Tak naprawdę to i tak nikogo nie interesuje. Oprócz mnie 🙂

Wynik netto: 3:08:29
Wynik brutto: 3:08:52

Międzyczasy:
10km – 45:31 – miejsce 447
21km – 1:34:51 – miejsce 382 (+65)
30km – 2:14:12 – miejsce 338 (+44)
40km – 2:59:23 – miejsce 264 (+74)
Meta – 3:08:52 – miejsce 247 (+17)

Biegłem w NB 630v2, mając lekkie obawy czy aby but nie za cienki na taki dystans.
Okazał się idealny – nic nie bolało, nic nie uwierało, do tego pod kolor stroju klubowego.
JAK LANS TO LANS!

Nie padało, nie wiało, było jakieś 12C, czyli warunki wręcz idealne.
Chociaż dzień wcześniej piździło solidnie, a w nocy padało.

Na śniadanie o 6.30 poszły 3 bułki z dżemem + kawa (dzięki Dobrosław!).
Na trasę wziąłem „w łapę” jednego jabłkowego żela, w sumie nie wiem po co, pewnie na wszelki wypadek.
Wciągłem go dopiero gdzieś na 32. ale tak trochę na zapas, żeby nie wbiegać z nim na metę.

Gdzieś na 25-tym zakleiłem się czekoladą… nie wiem co mi przyszło do głowy, żeby zjeść kilka kostek czekolady. Prawie się udusiłem. Potem na 30-tym dopadła mnie kolka (pewnie od tej czekolady), zwolniłem, wyrównałem oddech i po paru minutach przeszło. Niestety wybiło mnie to z rytmu i ciężko się było ponownie wkręcić na ciągły w okolicach 4:20.

Trasa fajna, płaska, szybka, chociaż pierwsza połowa bardziej zbiegowa, a na końcówce kilka podbiegów + 500m po kostce. Jakbym znał profil wcześniej, na pewno pobiegłbym szybciej pierwszą połowę, bo chyba trochę się tam za bardzo oszczędzałem.

Cały bieg zleciał nie wiadomo kiedy. Nie było nudy i dłużyzny.
Albo nie było nic ciekawego, albo byłem tak skoncentrowany, bo kompletnie nic nie kojarzę z przebiegu trasy. Pamiętam tylko oczyszczalnię ścieków przed Serbską i kostkę brukową przed metą, reszta trasy to tabula rasa. Zero.

Organizacja była rewelacja, rzekłbym iście „poznańska”. Albo nawet niemiecka.
Meta zorganizowana super, wszystko poukładane blisko i sensownie. BRAWO.
Jedyny minus, to taki, że nie wygrałem volvo!