Archiwum XXX : Wrzesień 2013

Raport wrześniowy

komentarze 2
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Dostałem wczoraj opierdol od Biegaczy, że się zapuściłem i nic nie piszę…
Zatem szybki raport z września, bo nie mam coś ostatnio weny na blogowanie.

Primo:
II Półmaraton Zielonogórski, który miał być płaski jak anorektyczna modelka, a wyszły „Himalaje, kurwa” (cytując Stacha). Trasa lekka nie była, ale nowa życiówka 1:27 wykręcona! Poprzednia była jeszcze z biegowej epoki kamienia łupanego (1:36), a obecnie jestem gdzieś w epoce brązu 🙂
Tempo 4:10 to był plan minimum na płaską trasę, więc 4:09 na górkach uznaję za dobry wynik.

Secundo:
X Przejście Kotliny – w tym roku było od tyłu. Nie szedłem i nie biegłem. Pomagałem. Na ostatnie 35km podłączyłem się do Rascala i Wirka, którzy atakowali 28 godzin, i przez ostatnie 8 godzin starałem się aby nie zasnęli, czyli opowiadałem w kółko ten sam dowcip pt. „Jeszcze tylko 300 metrów!”. Chyba się udało. W tym roku dobra passa pogodowa się skończyła – tak syfiastej aury nie było od dawna. Bardzo mało ludzi ukończyło, a ci, którzy ukończyli zostali z traumą na resztę życia… Pomimo kiepskiej pogody Bart poprawił rekord Krysta o pół godziny, a Diablo z Cmentarzem wygrali bieg.

Tertio:
Maraton Poznański za niecałe 2 tygodnie i zaczyna się chyba lekka sraczka przedstartowa.
Wszystko mam już obcykane, przetestowane i wybiegane, czas 3:10 wg wszelkich wskazówek na niebie i pod ziemią powinien zostać połamany, ale i tak zawsze pozostaje kilka niewiadomych, m.in. pogoda. W tym roku była łaskawa we Wrocławiu, oby się nie obraziła na Poznań…

Póki co czekają mnie ostatnie 2 tygodnie BPS-a wg Darka 😉

Quatro:
Sons of Anarchy – dałem się wciągnąć jak małe dziecko…