Archiwum XXX : Lipiec 2013

Batony energetyczne domowej roboty

komentarzy 6
Kategoria: Jesteś tym, co jesz

Eksperyment nr 2 – batony energetyczne.

Od jakiegoś czasu chodziło mi to po głowie, czytałem na blogach jak ludzie kombinują z własną karmą. Wersje zwykłe, wersje wege, wersje wegan, do wyboru do koloru. Nadszedł zatem czas na własną produkcję.

Odwieczne pytanie: How hard can it be?

Potrzeba: 1 dojrzały banan, czerwona fasola (2 puszki), szklanka otrębów, szklanka mąki (dałem orkiszową), łyżeczka soli, coś do przysłodzenia (dałem syrop z dzikiej róży), trochę kakao, szklanka rodzynek, szklanka orzechów, jakieś pestki dyni, ziarna itp bakalie, w zasadzie można wrzucić co tam się ma aktualnie w spichlerzu. Bazą jest banan, fasola, mąka i otręby, a „wkład” można komponować podług zapotrzebowania.

Banana miksujemy z fasolą i odrobiną wody, aby wyszła jednolita masa. Wrzucamy otręby, mąkę, bakalie, sól, kakao, syrop. Wszystko razem grzecznie mieszamy…

Smarujemy formę olejem, wrzucamy materiał do formy, piekarnik na 200C i do piekarnika na jakąś godzinę.

Wychodzi kilogram towaru o mocy ok. 2000kcal.

Mleko ryżowe

+ Komentarz
Kategoria: Jesteś tym, co jesz

Ponieważ ostatnio obraziłem się na mięso (bardzo) i nabiał (trochę), nadszedł czas eksperymentów.

Eksperyment 1: Mleko ryżowe
Przepis z książki „Jedz i biegaj”, ale pewnie większość przepisów na mleko ryżowe tak wygląda.
Gotujesz 100g ryżu, zalewasz wodą, dodajesz soli, trochę oleju roślinnego i do blendera na ok. 3 minuty. Wychodzi litr mleka. Bez laktozy, bez kazeiny, bez hormonów wzrostu, bez antybiotyków.
Proste, genialne, tanie, podobno postoi 4 dni, chociaż wątpię (bo pójdzie do shake’ów i naleśników).

Weekendowe bieganie po Izerach

1 komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Wczoraj Wielka Pętla Izerska – pierwsza edycja, ale impreza bardzo udana.
Trasa konkretna, podobno Półmaraton Ślężański to przy tym spacerek 🙂
Wielkie graty dla organizatorów, uczestników (zwłaszcza „reglistów”) i kibiców oraz podziękowania dla Grupy Trzymającej Kubki.

Osobiste słowa uznania dla Maćka i ojca Maćka (maciekbiega.pl) za pokonanie trasy z wózkiem oraz dla człowieka w „5fingerach”… nie wiem jak on dał radę na tych zbiegach.

Na mecie wyszło 1:31:43 (4:24/km), 14/429 w open, 10/162 w M30, jak zawsze lepiej niż zakładałem, głównie dzięki temu, że do „Stanisława” biegliśmy razem z Tomkiem i Piotrkiem i tempo było dobrze kontrolowane, zmienialiśmy prowadzącego, pełna praca grupowa :), a na zbiegu popuściłem cugle i pobiegłem „na aferę”.

A dzisiaj rozbieganie do Chatki Górzystów, gdzie za 5 złociszy dają kopiatą michę jagód.
NIEBO W GĘBIE!
Pogoda taka, że cały dzień można by się bujać po Izerach…