Archiwum XXX : Wrzesień 2012

Trzydzieści po raz pierwszy

+ Komentarz
Kategoria: Nieznośna lekkość butów

Spróbowałem żeby zobaczyć co będzie, jak się skończy glikogen, ale chyba się nie skończył.
Pobiegłem z plecakiem (litr izo + małyszowa dieta bananowa + cudokrem na obtarty palec).
Było dobrze, a gdyby nie palec starty na Przejściu i potem dodatkowo oskubany, to byłoby bardzo dobrze.
7.10 debiut w półmaratonie w Legnicy, więc myślę, że można to potraktować jako ostateczne „długie wybieganie” ;]
Ponieważ o Legnicy dowiedziałem się w sobotę, to żadnego programu nie robię. Będzie tak trochę „na aferę”!
W wersji dość mocno optymistycznej celuję w 1:45, ale wyjdzie tak jak wyjdzie.

Przejście Kotliny. Znowu.

komentarze 4
Kategoria: "It's just a ride"

W skrócie. Bo że bolało, że były momenty kryzysu i szaleństwa, że spotkałem fajnych ludzi, to wiadomo.

Plan minimum zakładał złamanie 40 godzin.
Planu maximum nie było, bo nigdy nie można być pewnym, w którą stronę akcja pod Arsenałem się rozwinie.

Wyszło 35 godzin 25 minut – mission impossible completed.

Znowu kląłem na torze saneczkowym, że nigdy (kurwa!) więcej się na Przejście nie zapiszę,
znowu bolą nogi, znowu nie mogę wstać, znowu spać się chce, znowu śmierdzę jak świnia
i jeszcze za to nie pod przymusem zapłaciłem.

Plan na rok przyszły już został określony – przejść w 30 godzin.
No i maraton. Karkonoski najlepiej 😉

PS.
Foto ze strony Pana Michała Strzygockiego, wielkiego sympatyka i fotografa Przejścia.
Wielkie dzięki również dla jadłopodawcy w Chrośnicy za polewnicę w postaci rosołu!