Wielka Pętla Izerska po raz trzeci

W dwóch poprzednich edycjach startowałem, a tym razem miałem okazję obserwować bieg z innego punktu widzenia – najpierw przygotowania biura zawodów, a potem przygotowania i obsługi wodopoju na Jakuszycach. A że smażyło bezlitośnie, to za wiele nie zaobserwowałem, bo popyt na napoje był wysoki, a rąk do pracy jak zawsze za mało :)

Upał chyba większy niż rok temu, ludzie już na 9-tym marnie wyglądali (a do kopalni było jeszcze jakieś 5 podbiegu) i pomysł z postawieniem misek z wodą do moczenia czapek i chłodzenia okazał się strzałem w dziesiątkę. Chodziło o to, żeby nie marnować wody do picia na polewanie ludzi. W pewnym momencie do obsługi wodopoju włączyło się dodatkowo kilka osób z obozu biegowego w Biathlonie, za co wielkie dzięki, bo w momencie kiedy nadbiegła główna grupa, zrobił się straszny tłok na punkcie.

Wystartowało ponad 800 osób, zdecydowana większość ukończyła o własnych siłach :) mimo skwaru pobito rekord trasy zarówno K (brawo Ania F.) jak i M (brawo Bogdan S.) Podobno impreza się udała, ale to już ocenią ci, którzy startowali.