Rzeczpospolita Polska Teoretyczna

Anita Włodarczyk trenowała pod mostem, bo stadiony za małe, Zbigniew Bródka w Holandii, bo w Polsce nie ma torów, panczenistki Aida i Marta Wójcik rozbierały się dla Playboya, bo nie miały za co jechać do Soczi, a wczoraj Natalia Czerwonka, będąc na zgrupowaniu centralnym (!!!) w Spale, uderza głową w traktor i łamie kręgosłup, bo pewnie nie ma toru i musiała zasuwać zwykłą, nie zabezpieczoną szosą….

I ch*j… za to dzisiaj Legia Warszawa gra z Celtic Glasgow, transmisja live HD w Tvp1 gwarantowana…

6. Maraton Karkonoski – krótka i płytka relacja

Pozwolę sobie przekleić, to co na spłodziłem na fanpejdżu TS Regle, bo nie lubię się powtarzać.

Jak co roku społeczność biegowa (tzw. brać) spotkała się na stoku obok dolnej stacji wyciągu, aby dokonać rzeczy dla niektórych niemożliwej, czyli przebiec Karkonosze.

Jak co roku było gorąco. Może nie tak jak rok temu, ale jednak.

Jak co roku na Śnieżce nie było smoka…

W tym roku zawody przeprowadzono na dwóch trasach: tradycyjnie dla Hobbito-masochistów wycieczka na Śnieżkę i z powrotem, a dla turystów przygotowano delikatne, spacerowe 16km.

Dystans ultra ukończyło w limicie 442 psycho śmiałków + kolega Dobrosław. Dystans mini ukończyło w limicie 110 zawodników + koleżanka Anka.

Na trasie mini TS Regle wskoczyło na pudło i zgarnęło ~5 ton odżywek Enervita.

Dominika Jarosz 3. miejsce OPEN i 2. miejsce K30
Ewa Hofman 3. miejsce K30
Piotrek Pęcherz 2. miejsce OPEN i 2. miejsce w M30
Paweł Wicher 2. miejsce w M40

Na trasie ultra Piotr Paliński zgarnął w dechę wazon jako najszybszy ziemianin zameldowany w Szklarskiej Porębie.

Wyniki klubowe:

Trasa ULTRA 46km

Jarek Łuczkiewicz 5:17:04
Piotrek Paliński 5:29:42
Jarek Michalik 5:47:12
Piotrek Czechorowski 5:53:14
Aneta Palińska 6:10:56
Iwona Białas 7:29:18

Trasa MINI 16km

Piotrek Pęcherz 1:23:24
Paweł Wicher 1:31:10 10
Dominika Jarosz 1:33:37
Ewa Hofman 1:38:02
Ania Stępień 2:32:07

Pełne wyniki TUTAJ

Uf, znowu się udało :D

A wieczorem ognisko + „izerski stół” (coś jak szwedzki tylko lepszy).
Czeski browar wchodził jak w gąbkę (oczywiście na zakąskę papierówki!), komary nie kąsały…
no żyć nie umierać!

(drugie foto by Greg)