Wielka Pętla Izerska po raz drugi

Dawno (albo i nigdy) tak się nie umordowałem na zawodach…
no może na Przejściu Kotliny, ale to w sumie nie zawody i nieco inna bajka.

Start prawie w południe, czyli rzeźnia do kwadratu, nawet armata nie chciała odpalić…

Plan był jak zawsze ambitny, wyrobić się przed 1:30, ale upał taki masakryczny,
że krnąbrne myśli o zejściu z trasy pojawiły się już w Jakuszycach.

Myślałem, że jak dobiegnę do Kopalni, to potem na zbiegu będzie lżej i na luzie się stoczę.
Jakoś nie było. Był nawet taki moment, że musiałem na zbiegu iść, tak mi kiszki poskręcało…

Cudem przetrwałem i koniec końców wyszło ~1:34, dwie i pół minuty gorzej niż rok temu,
ale ponieważ było gorąco, a ja jestem zimnolubny, to uznaję to za remis :)

(foto nie wiem czyje…)

XI Bieg Szlakiem Agatowym

Kultowe wydarzenie w Płóczkach Górnych (rzut beretem od Lwówka Śląskiego).
Chyba jedyny bieg bez oficjalnego pomiaru czasu :)

Trasa nieco wydłużona w stosunku do zeszłego roku, aby było pełne 5km.
Wynik o 20s lepszy niż rok temu (licząc po starej, krótszej trasie), więc nie narzekam.

Na mecie kiełbasa, chleb ze smalcem, ogórki kiszone i browar na zapitę.

foto by Daga